Ostatnie (jak na grudzien 07) przed wieczornym wylotem popoludnie na plazy. Bawie sie klapkami-krokodylkami od cioci Violi. Troche sa za duze ale za to niebieskie jak niebo i ocean w Kalifornii.
To juz moja druga Gwiazdka. Moze mniej wiecej wiem o co chodzi, moze w ogole nic nie rozumiem. Wazne ze jestescie przy mnie i ze jest nam radosnie (widac po minkach, hehe)!
Dzis dla odmiany ruszamy na Monarch Beach (od motyli). Na plazy nie potrzeba nawet wielu zabawek (i innych zbytkow) - po prostu piasek, woda, slonce i zabawa gotowa.
Prawie jak w Afryce - tylko blizej i bezpieczniej. Nie mozemy nacieszyc sie sloncem i natura! A tutaj jeszcze taka wyprawa - zwierzeta chodza jak na wolnosci, prawie na wyciagniecie reki!