Plusem naszej zimy jest na przyklad lodowisko. Co prawda na lyzwy dla mnie za wczesnie ale slizgalam sie w butkach a mama miala dzien dziecka i zabawe.
Dudu i jego mama codziennie pojawiaja sie w moich opowiesciach. Czyz nie sa sympatyczne? Wszedzie sie zmieszcza, wszedzie ze mna jada i takie sa zielone. Krokodylki to chyba.
Ksiazek nigdy nie za duzo! W bibliotece jestem w swoim zywiole. Tylko szkoda, ze mama prosi abym kazda ksiazke, ktora wyciagne, ulozyla potem z powrotem na polke. Wyciaganie jest fajne, ale wkladanie tam gdzie bylo, to juz meczaca sprawa.